Pochodziłaś
z biednej rodziny. Miałaś czworo rodzeństwa a wasz ojciec był nałogowym
alkoholikiem. Miałaś starszego brata, który już z wami nie mieszkał, potem
byłaś ty i trójka młodszych od ciebie. Dwie siostry, które miały po 5 lat i
braciszek, który miał 7 lat. Ty miałaś 18 a twój brat 19. Mieszkaliście w waszym mieszkaniu, które nie przypominało
tego domu co 5 lat temu. Co zmieniło w życiu twojej rodziny?? Mama kiedy była w
ciąży z twoimi siostrami ciężko zachorowała aż do samego porodu walczyła o
życie. Ocaliła je ale siebie nie zdołała. Dwie godziny po tym jak na świat
przyszły twoje młodsze siostrzyczki mama odeszła, pozostawiając was samych.
Twój ojciec nie poradził sobie ze śmiercią ukochanej więc coraz częściej
przesiadywał w barach lub knajpach a ty jako 13-latka zajmowałaś się
niemowlakami. Nikt ze strony twojej mamy nie wyciągnął pomocnej ręki do was.
Teraz mimo tego, że od straty mamy minęło 5 lat nie masz wcale lepiej
przeciwnie jest coraz gorzej. Wasz ojciec cały dzień chodzi pijany, wyżywa się
na tobie bo nie dajesz mu dostępu do dzieci. Jednak one widzą co się dzieje.
Pewnego dnia poszłaś odebrać dzieciaki ze szkoły, jak zwykle oczy opuchnięte od
płaczu i niewielkie siniaki na twojej twarzy to była norma. Wpatrzona w ziemię
nawet nie zauważyłaś, że ktoś idzie na wprost ciebie. Nie obyło się bez
zderzenia. Kiedy się przewróciłaś z twarzy spadły ci okulary, które zasłaniały
twoje oczy.
- Przepraszam cię bardzo. Wszystko w porządku ? – usłyszałaś męski głos.
- Tak na szczęście nic mi się nie stało. – odpowiedziałaś po czym przejechałaś
ręką po twarzy. Spostrzegłaś, że nie masz okularów więc wpadłaś w lekko panikę.
Zauważyłaś, że nieznajomy podaje ci rękę więc przy jego pomocy wstałaś z ziemi.
- Tego szukałaś ? – zapytał podając ci okulary.
- Tak dziękuje bardzo. – odpowiedziałaś czym prędzej ubierając okulary.
- Przepraszam, że pytam ale czy coś ci się stało ? – zapytał z troską. Tego
obawiałaś się najbardziej, że ktoś zauważy to wszystko co ukrywasz.
- Mogę ci zaufać?? – zapytałaś łamiącym się lekko głosem patrząc w ziemię.
- Oczywiście, że możesz. Chodź pójdziemy do mnie a wszystko mi opowiesz. –
zaproponował.
- Nie mogę musze odebrać rodzeństwo ze szkoły. – powiedziałaś ocierając
pierwsze łzy. Zazwyczaj byłaś silna ale to tylko przy rodzeństwie. Musiałaś im
pokazać, że nie mogą się załamywać.
- Żaden problem, pójdziemy po nich i udamy się do mnie. – powiedział tym razem
z entuzjazmem. Spojrzałaś na niego po
raz pierwszy. Wysoki brunet, przepiękne brązowe oczy i cudowny uśmiech.
- Tak w ogóle to jestem Liam. – podał ci swoją dłoń.
- [T.I] – odpowiedziałaś ściskając jego rękę. Kiedy już odebrałaś dzieciaki
Liam zaprowadził was do swojego domu. Śliczny domek z niedużym ogródeczkiem z
przodu i większym na tyłach.
- [T.I] będziemy dzisiaj jeszcze coś jeść?? Bo wiesz my zjedliśmy tylko w
szkole a nadal jesteśmy głodni. –powiedział do ciebie twój braciszek. Liam
uważnie się przyglądał całej rozmowie. Włożyłaś dłoń do kieszeni bluzy w
poszukiwaniu jakichkolwiek pieniędzy. Przeszukałaś każdy zakamarek swoich ubrań
i udało ci się uzbierać na chleb i coś do smarowania.
- Tak zjemy sobie dzisiaj skromną kolacje. – powiedziałaś zaciskając zęby aby
się nie rozpłakać. Braciszek dołączył do sióstr, które bawiły się na ogródku
Liama. Kiedy dzieciaki były w
bezpiecznej odległości od ciebie rozpłakałaś się. Poczułaś jego rękę na swoich
plecach.
- Proszę powiedz mi co się stało. – prosił cię kiedy kucnął naprzeciwko ciebie,
łapiąc cię za ręce.
- Mój ojciec jest alkoholikiem, nie starcza nam na jedzenie, mieszkamy w
okropnym mieszkaniu a mój starszy brat ma nas totalnie w dupie. – mówiłaś co
chwilę przecierając oczy.
- A co z twoją mamą ??
- Liam ja nie mam mamy!!!!!!!!! – krzyczałaś a on przytulił cię do siebie. –
Zmarła tuż po urodzeniu moich sióstr 5 lat temu. – odpowiedziałaś po czym
wtuliłaś się w niego. Zrobiło się ciemno a do domu mieliście kawałek drogi
dlatego zaczęłaś zbierać rzeczy rodzeństwa.
- Dzieciaki zbieramy się do domu, muszę jeszcze wejść do sklepu. – powiedziałaś
ze smutkiem.
- Gdzie się wybieracie? – zapytał Liam.
- Idziemy do domu. – powiedziałaś patrząc w jego cudowne oczy.
- Nigdzie nie idziecie, dzisiaj jest piątek więc dzieci nie muszą jutro iść do
szkoły więc zostaniecie u mnie. Przytuliłaś się do niego po raz kolejny płacząc
w jego ramionach.
- Nie chcę ci się wtrącać w życie…. – powiedziałaś ocierając policzki.
- Rozmawiałem z mamą, wie o waszej sytuacji….. – nie dokończył bo akurat z domu
wyszła jego mama. Na jej widok znów po twoich policzkach popłynął potok łez.
Ona bez słowa podeszła i objęła cię. Poczułaś się tak jak kiedyś twoja mama
tuliła cię do siebie.
- [T.I] zostań tutaj z dziećmi na noc a
rano coś wymyślimy. – powiedziała patrząc na ciebie.
- Bardzo dziękuje nie wie Pani ile to dla mnie znaczy ale ja i tak muszę iść do
domu po rzeczy dla siebie i dzieci. – powiedziałaś patrząc na Liama i Panią
Payne.
- Liam pojedź z nią a ja zajmę się maluchami. – powiedziała jego mama dając mu
kluczyki do samochodu. Zawołałaś ich na chwilę.
- Posłuchajcie mnie uważnie macie słuchać się tej pani ja za chwilę wrócę. –
powiedziałaś całując je po kolei w czoło.
- Ale nie zostawisz nas ? – zapytała cię siostrzyczka. Znów łzy napłynęły ci do oczu.
- Na pewno was nie zostawię. – powiedziałaś przytulając ich. Wsiadłaś z Liamem
do samochodu i pojechaliście do twojego domu.
- Mam iść z tobą ?? – zapytał kiedy zaparkował wóz.
- Dam sobie radę. – powiedziałaś i ruszyłaś w stronę mieszkania. Kiedy stałaś
już przed drzwiami słyszałaś znajomy bełkot ojca i głos jakiegoś mężczyzny.
Wzięłaś głęboki oddech i otworzyłaś drzwi. W całym pomieszczeniu śmierdziało
wódką i papierosami. Po cichu przedostałaś się do pokoju, zabrałaś najpotrzebniejsze rzeczy dla dzieci
postawiłaś torbę za drzwiami. Wróciłaś po swoje rzeczy jednak ojciec usłyszał,
że ktoś się kręci po mieszkaniu. Złapał za pierwszą, lepszą, pustą butelkę i
zaatakował cię od tyłu. Dostałaś w głowę szklaną butelką po czym padłaś
nieprzytomna na ziemię. Leżałaś przez dłuższą chwilę dopóki w całym mieszkaniu
nie zrobiło się zamieszanie.
- [T.I] proszę odezwij się. – słyszałaś głos Liama ale przez mgłę. Nadal byłaś
nieprzytomna i nie miałaś jak odpowiedzieć. Koło twojej głowy zrobiła się spora
plama krwi dlatego sanitariusze zabrali cię od razu do szpitala. Kiedy już leżałaś na szpitalnym łóżku słyszałaś
rozmowę Liama przez telefon.
- Mamo nie wiem powiedz dzieciom, że pojechaliśmy do moich znajomych czy coś……
Co się stało ?? ….. [T.I] dostała w głowę od ojca i jestem w szpitalu…… Tak
przyjadę rano, nie zostawię jej samej….. Tak do jutra pa. – zakończył rozmowę.
Około 2 w nocy odzyskałaś przytomność i przebudziłaś się. Liam siedział oparty
o twoje łóżko i najwyraźniej spał. Starałaś się lekko przekręcić ale przy okazji
obudziłaś słodko śpiącego Liama.
- O [T.I] obudziłaś się. – powiedział lekko zaspany.
- Tak i obudziłam również ciebie. – powiedziałaś patrząc w jego jeszcze nie
wyraźnie oczy.
- Jak się czujesz ?? – zapytał przeciągając się.
- Po za tym, że nie wiem co się stało i tym, że głowa mi pęka jest ok. A gdzie
dzieciaki ??
- Dzwoniłem do mamy, zaopiekuje się nimi. – powiedział uśmiechając się. – Jak
to się stało?
- Zabrałam rzeczy dzieciaków i postawiłam je za drzwiami. Wróciłam po swoje ale
ojciec już usłyszał, że ktoś kręci się po mieszkaniu i mnie zaatakował.
Zastanawiam się tylko kto był z nim. – odpowiedziałaś oczekując od niego
jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Policja powiedziała i dała mi nawet na piśmie wezwanie na przesłuchanie. –
podał ci kartkę a jedną trzymał w dłoni.
- Ty też będziesz szedł ??
- Tak muszę iść powiedzieć co wiem. – odpowiedział.
Kilka dni później wyszłaś ze szpitala i zajęłaś się sprawą z ojcem. Mama Liama
okazała się wspaniałą kobietą i przez ten cały czas opiekowała się twoim
rodzeństwem. W sądzie okazało się, że
razem z twoim ojcem w mieszkaniu był twój brat. Podłamało cię to jeszcze
bardziej. Sędzia zarządził ośrodek walczący z uzależnieniami dla twojego ojca i
brata. Tobie natomiast pomogła opieka społeczna, która zapewniła wam mieszkanie
a tobie stałą pracę. W ten dzień straciłaś dwie najważniejsze osoby ale i
zyskałam wspaniałych ludzi.
- Nie wiem jak mam pani dziękować za to wszystko. – powiedziałaś przytulając
mamę Liama. Byłaś już w swoim mieszkaniu
a oni przyszli w odwiedziny. Twoje
rodzeństwo było zachwycone mieszkaniem i swoimi pokojami.
- Dzieciaki chodźcie na spacer. – powiedziała Pani Payne. Fakt przez ten cały
czas Liam bardzo ci pomagał, zbliżyliście się do siebie ale bałaś mu się
powiedzieć prawdy. Dzieciaczki poszły na dwór a ty zostałaś z Liamem w domu.
- Posłuchaj mnie uważnie [T.I] od jakiegoś czasu zauroczyłem się w tobie.
Zaimponowałaś mi swoim wyglądem, inteligencją, swoją wolą walki i ogromną
odwagą. – powiedział rumieniąc się przy tym jak małe dziecko. Złapałaś go za
rękę i spojrzałaś w jego oczy.
- Liam dziękuje ci za wszystko co zrobiłeś dla mnie i mojego rodzeństwa nie
wiem czy kiedykolwiek ci się za to odpłacę. – powiedziałaś.
- Odpłacisz mi się tym faktem, że będziesz ze mną. – powiedział odważnie
całując twoje usta. Z początku nie wiedziałaś co powinnaś zrobić jednak po
chwili odwzajemniłaś pocałunek. Poczułaś motylki w brzuchu i lekki uśmiech na
twarzy Liama.
- To znaczy, że się zgadzasz ?? – zapytał.
- Oczywiście mój wybawco. – pocałowałaś go a do mieszkania wbiegły twoje
siostrzyczki i brat a za nimi Pani Payne. Cała trójka rzuciła się na was,
ściskając i łaskocząc spadliście z krzeseł. Mama Liama kiedy zobaczyła uśmiech
na twarzy swojego syna wiedziała, że wszystko poszło po jego myśli.
Dziś masz już 30 lat. Twoje rodzeństwo ma 16 i 18 lat. Mieszkanie w dużym domu
razem z ogródkiem. Zastanawiacie się co z Liamem?? Od 6 lat jesteś Panią Payne,
macie synka Nialla, który ma 4 latka. Jest wspaniałym dzieckiem upodabniającym
się do swojego taty. Wszyscy żyjecie w spokoju i zgodzie natomiast po twoim
ojcu słuch zaginął.
boskie <3
OdpowiedzUsuńzaje***te
OdpowiedzUsuń