niedziela, 17 lutego 2013

Czwarty imagin z Liamem


Razem ze swoimi przyjaciółmi zaczęłaś planować waszą współną imprezę sylwestrową. Był 12 grudnia a w Londynie leżało ponad 40 cm białego puchu. Poszukiwałaś pracy tak jak każdy nastolatek przed świętami.
- [T.I] kochanie a ty już coś znalazłaś ?? - zapytała cię mama podczas pierwszych przed świątecznych porządków.
- Ciągle szukam mamo ale ja przyjmę każdą pracę. - mówiłaś kiedy zadzwonił twój telefon. Na wyświetlaczu zobaczałaś napis Harry więc od razu odebrałaś.
- Słucham tutaj Śnieżynka. - przywitałaś radośnie przyjaciela.
- Hohoho witaj Śnieżynko z tej strony św. Mikołaj. Mam dla ciebie interesującą propozycję tylko czy w tym roku byłaś grzeczna ?? - mówił do ciebie Harry udając Mikołaja. Tak to prawda znasz chłopaków z One Direction ale oni dla ciebie nie są jak jakieś gwiazdy tylko jak najlepsi przyjaciele. Kochasz ich jak braci a Eleanor i Perrie traktujesz jak swoje siostry. Wszystkich traktujesz tak samo z jednym małym wyjątkiem.......
- Oczywiście, że byłam grzeczna Mikołaju. Mów co to za propozyjca.
- Znalazłem dla nas pracę !!! - mówił już swoim głosem.
- Jak to ???? Gdzie? - pytałaś zaciekawiona.
- W naszym centrum handlowym będą tworzyć leśną krainę wiesz sanie Mikołaja, choinki i do tego potrzebują sporej grupy elfów. Piszesz się na to Śnieżynko??
- Świetny pomysł ale jak to praca dla nas ?? - zapytałaś.
- Razem z chłopakami postanowiliśmy udzielić się jakoś na rzecz miasta. - powiedział wesołym głosem.
- Super bynajmniej nie będę tam sama. A kiedy zaczynamy?
- Przyjedziemy po ciebie o 16 bo na 17 jest pierwsze spotkanie chętnych elfów. Pasuje ci ??
- Jasne będę czekać dzięki wielkie Mikołaju. Do zobaczenia.
- Za to, że byłaś grzeczna dostałaś taką informację. Narazie Śnieżynko. - zakończyliście rozmowę.
Pobiegłaś czym prędzej do mamy pochwalić się dobrą nowiną. Spojrzałaś na zegarek wybiła 14.
- MAMOOOOOOOO !!!!!!!!!!!!!!!!  Mam pracę. - krzyczałaś radośnie.
- Jak to przecież nawet z domu nie wyszłaś ? -zapytała cię mama.
- Ha  trzeba mnieć wtyki u św. Mikołaja. - powiedziałaś po czym razem z mamą wybuchnęłyście śmiechem. Przygotowywałaś się do wyjścia i równo o 16 ktoś zapukał.
- Cześć Śnieżynko. Gotowa do wyjścia? - w drzwiach stanął Liam witając cię całusem w policzek.
- Oczywiście Elfiku możemy iść. - uśmiechnęłaś się do przyjaciela. W samochodzie przywitałaś się z resztą Elfów i pojechaliście do centrum.
- Gdzie jest Zayn ?? - spytałaś.
- Pojechał wcześniej zobaczyć się z Perrie. - odpowiedział Niall. W centrum handlowym na najwyższym piętrze rozstawiono domek Mikołaja, ogromne sanie i mnóstwo choinek. Koło nich stało 5 wieszaków, na których znajdowało się mnóstwo kostiumów dla elfów.
- Witam zebranych ochotników. Nazywam się Anabel i jestem kierowniczką sztabu elfów. Jak widzicie mamy przygotowane 120 stroi a chętnych zgłosiła się 100. Ale zacznę od początku - stworzyliśmy tą całą scenkę aby umilić czas ludzią oraz dostarczyć atrakcji dla dzieci. Naszą przygodę zaczynamy od jutro i potrwa ona do Bożego Narodzenia. Waszym zadaniem będzie zabawianie dzieci, rozdawanie im prezentów, opieka nad maluchami oraz organizowanie różnych zabaw. Mam nadzieje, że lubicie kontakt z dziećmi. - mówiła kobieta, średniego wzrostu. Wyglądała na sympatyczną osobę. Ustawiliście się w kolejkę po odbiór mundurka. Każdy z was musiał przymierzyć śmieszne zielone getry, dziwne i ogromne, zielone buty; zielony płaszczyk z czerownymi pomponami i zieloną czapkę z ogromnym pomponem na końcu. Wyglądaliście komicznie. Ty jakoś się prezentowałaś w obcisłych getrach jednak faceci odczuwali pewnien dyskomfort. Zapoznaliście się z ekipą elfów i poznaliście plan działania na jutrzejszy dzień. Po powrocie do domu twoja mama nie mogła się powstrzymać od śmiechu na widok twojego stroju.
            Tydzień później już doskonale wczułaś się w rolę elfa. Dzieci biegały, skakały po prostu robiły wszystko to co chciałaś. Po południu zorganiowaliście mały poczęstunek dla maluszków. Przygotowaliście ciasteczka i mleko. Jedyny błąd jaki popełniliście to za opiekuna tego poczęstunku ustawiliście Nialla.
- Prosze pani. - podbiegło do ciebie 5 letni chłopczyk.
- Słucham słoneczko.
- Aaaa pan elf wyjada nam wszystkie ciasteczka. - po chwili za tym chłopcem stała gromadka małych i smutnych głodomorków.
- Liam !!! - zawołałaś.
- Słucham cię.
- Gdzie jest Niall??
- No pilnuje ciasteczek. - wskazał na miejsce z ciastkami.
- Niall gdzie są ciasteczka ??? - zapytałaś Nialla, który siedział na ziemi odwrócony plecami do ciebie. Stanęłaś przed nim a on siedział jak taka mała myszka i chrupał sobie ciasteczko.
- Oj [T.I] nie złość się. Zobacz jak on uroczo wygląda. - powiedział Liam kładąc swoją brodę na twoje ramię. Momentalnie poczułaś motylki w brzuch. Liam strasznie ci się podobał ale bałaś się mu o tym powiedzieć.
- Słuchajcie kochani…- mówiłaś stojąc na niedużym krzesełku przykuwając wzrok wszystkich dzieci -…. nasz elf zjadł większość ciasteczek ale nie bójcie się jest ich jeszcze mnóstwo. Mam taki pomysł tutaj w kartonach macie brokat, flamastry i różne rzeczy. Elf Niall musi odpłacić za zjedzenie ciastek więc do dzieła dzieciaki. – powiedziałaś a grupka 30 maluchów rzuciła się na Nialla obsypując go brokatem, rysując na nim różne obrazki.
- Też bym chciał mieć takie słodkie dzieci. – powiedział Liam a ty poczułaś jego dłoń delikatnie położoną na twoim biodrze. Na szczęście stałaś tyłem więc nie zauważył twoich rumieńców. Po godzinie Niall wyglądał jak chodząca bombka a Anabel zwolniła go do domu :) Zbliżała się 20 czyli czas zamykania waszej cudownej krainy. Do Wigilii zostało półtorej tygodnia a ty już zaoszczędziłaś sporą sumę pieniędzy. Dzisiaj była twoja zmiana sprzątania stolików i całego bałaganu. Podeszłaś do harmonogramu i sprawdziłaś kto ci dzisiaj pomoże.
- Idziesz może już sprzątać bo zastanie nas tutaj noc. – znałaś ten głos, twoje nogi ugięły się pod tobą. Miałaś szczęście dzisiaj sprzątasz z Liamem. Z ogromnymi miotłami ruszyliście w stronę stolików. Ogarnięcie całej Sali zajęło wam dwie godziny.
- Chodź kochane dziecko powiedz Mikołajowi co chcesz dostać. – mówił Liam siedząc na krześle udając św. Mikołaja. Podeszłaś niepewnie a on złapał cię za rękę i pociągnął tak, że usiadłaś mu na kolanach.
- A więc co chcesz dostać? – zapytał cię wpatrując się w ciebie swoimi piwnymi tęczówkami.
- Na święta chciałabym odnaleźć prawdziwą miłość. – mówiłaś patrząc mu prosto w oczy. Liam cały czas spoglądał na ciebie jednak po chwili przyciągną cię do siebie i złożył na twoich ustach delikatny, słodki pocałunek. Zszokowana wstałaś i czym prędzej udałaś się do szatni. Siedziałaś dłuższą chwilę na ławce analizując co się stało. Przejechałaś palcami po swoich ustach a na twojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Liam zamknij proszę bo ja muszę już iść. Do jutra. – powiedziałaś chcą uniknąć konfrontacji.
            Cały kolejny tydzień zleciał ci na ciągłej zabawie z dziećmi i pakowaniu prezentów. Od tamtej pory z Liamem wymieniłaś tylko kilka zdań. Dzisiaj była Wigilia ale nie prawdziwa tylko zorganizowany dla dzieci. Przygotowaliście normalne potrawy a wszystkie maluszki przyszły w odświętnych strojach. Wzruszyłaś się widząc tak słodkie dzieci.
- Harry nie wiesz co się stało z Liamem.  – zapytałaś przyjaciela.
- Wiesz co z tego co wiem to musiał dzisiaj coś pilnie załatwić. – odpowiedział niosąc kolejne prezenty. Dzieci przez cały czas trwania tej akcji pisały listy do Mikołaja co chcieliby dostać a zarząd to wszystko przygotował.
- Kto będzie Mikołajem? – zapytałaś przenosząc paczki.
- Zayn :) – powiedział krótko. O 16 wszyscy podzieliliśmy się opłatkiem. Dzieci między sobą a my Elfy między sobą. Godzinę później przyszedł św. Mikołaj. Ty robiłaś za Śnieżynkę i wręczałaś wszystkim prezenty. Zayn jedynie siedział, wyczytywał dziecko, pytał co chciało a ty dawałaś mu prezent. Na sam koniec przyszła Anabel wręczając wam kopertę z pieniędzmi. Szłaś w stronę szatni kiedy usłyszałaś.
- Śnieżynka [T.I] proszona do św. Mikołaja. – usłyszałaś głos Harrego.
Niepewnie podeszłaś do Malika i czekałaś na finał sytuacji.
- Tak więc kochane dzieci czy ten elf – pokazał na ciebie – zasłużył na prezent ?? – na jego pytanie wszyscy zaczęli krzyczeć ,,Tak’’.
- Skoro tak to poproszę o wniesienie prezentu. – kiedy mówił otworzyły się drzwi i zauważyłaś ogromne pudło.
- Śnieżynko oto prezent dla ciebie. Tylko ostrożniej rozpakuj bo ten prezent jest bardzo delikatny. – mówił do ciebie Zayn kiedy stałaś na wprost pudła. Rozwiązałaś kokardę i pociągnęłaś lekko za jedną ze ścianek. Otworzyło się a w środku stał Liam. Stałaś zdziwiona tym pomysłem. Za sobą miał schowanego ogromnego misia.
- Proszę to dla ciebie. – powiedział wręczając ci pluszaka.
- Ale o co w tym wszystkim chodzi ? – zapytałaś a z twojej twarzy nie schodził uśmiech.
- Mówiłaś mi, że na święta chciałabyś odnaleźć prawdziwą miłość a ja cię po prostu kocham. – mówił przy wszystkich. – Nie wiem czy czujesz to co ja dlatego przepraszam cię za tamto wydarzenie. Chciałem abyś wiedziała. – powiedział już mniej pewnie.
- Liam to najsłodsza rzecz jaką ktokolwiek dla mnie zrobił. Uciekłam wtedy bo nie chciałam abyś dowiedział się prawdy. Kocham Cię Elfiku. – powiedziałaś przytulając się do niego.
- To znaczy, że jesteśmy razem? – spytał.
- Oczywiście. – powiedziałaś po czym zatopiłaś się w jego ustach. Wszystkie dzieci zaczęły bić brawo. Dwa dni później odbyła się Wigilia na którą został zaproszony twój chłopak Liam. Po kolacji siedziałaś razem z nim koło choinki z kubkiem ciepłej czekolady.
- Dziękuje ci za tak wspaniały prezent. – powiedziałaś całując go w policzek.
- Nie ma za co kochanie. Dla mnie największym prezentem jest to, że jesteśmy razem. – odpowiedział całując cię.
*** Trzy lata później***
Mimo tego, że od tamtych świąt minęły trzy lata ty nadal uczestniczysz w tej całej akcji. Święta z Mikołajem i Elfami na dobre przyjęła się w tradycję centrum handlowego. Co w twoim prywatnym życiu?? Już od trzech lat jesteś w szczęśliwym związku z Liamem a od niecałego roku jesteś jego narzeczoną. Pewnego dnia kiedy zajmowałaś się dziećmi usłyszałaś.
- Proszę Pani a co tam pani ma? – zapytała cię dziewczynka pokazując na twój brzuch.
- Kochanie tam mam dzidziusia. – powiedziałaś i lekko przejechałaś ręką po brzuchu. Byłaś w 7 miesiącu ciąży.
- Skarbie jak tam nasze maleństwo? – zapytał cię Liam przytulając cię od tyłu.
- Ma się świetnie. – powiedziałaś kładąc swoje dłonie na jego, które znajdowały się na twoim brzuchu. Trzy miesiące na świat przyszła wasza córeczka Amy. Liam okazał się wspaniałym ojcem i kochającym mężem. Niestety w następne święta nie będziesz mogła być już Elfem jednak z chęcią będziesz odwiedzać tamto Magiczne Miejsce. 

1 komentarz: