Harry
Ludzie spostrzegali mnie jako nastoletniego podrywacza lub kobieciarza. Nie powiem takie coś mi schlebiało ponieważ uwielbiałem zarywać do kobiet jak i zarówno do mężczyzn. Bóg obdarzył mnie cudowną urodą, ślicznymi loczkami i wspaniałą sylwetką czego chcieć więcej. Fakt pod tą maską maczo ukrywałem się prawdziwy ja. Dlaczego się ukrywam ?? Moi znajomi są dość specyficzną grupą osób. Wszystko musi iść po ich myśli, dosłownie wszystko musi być poukładane tak jak oni sobie tego zażyczą czyli wszystko ma iść po ich myśli. Dlaczego jestem w ten grupce ?? Chodzę do prywatnego liceum i tak jeśli nie należysz do jakiejś grupy jesteś nikim. Szefem był najbogatszy dzieciak Matty Johnson. Skupiał na sobie uwagę nie tylko naszych rówieśniczek ale również naszych nauczycielek. Często gdy był zły wyżywał się na innych dzieciakach. Pewnego dnia szliśmy jak zwykle po korytarzu kiedy ktoś na niego krzywo się spojrzał.
- Harry jest twój. - zawsze kiedy to mówił dawał mi znać abym zjechał tego kogoś. Spojrzałem w stronę stolika gdzie siedziała czwórka chłopaków jednak moją uwagę przykuł jedyny blondyn z tego towarzystwa.
- Czy ty chłopczyku się na mnie krzywo spojrzałeś ?? - zaczął Matty.
- Tak mam dość twojego panowania rozumiesz ? - odpowiedział blondyn.
- Jak ty się do mnie odzywasz ?? - krzyknął łapiąc go za bluzę. Nie wspominałem, że kiedy Matty się zdenerwuje staje się agresywny. Koledzy blondyna prosili go aby przestał jednak po jego minie było widać, że ma dość.
- Mówię do ciebie tak jak chcę !!! Żyjemy w wolnym kraju i każdy może jawnie wypowiadać swoje zdanie. Mam ciebie dość. - odpowiedział patrząc na jego wściekłą minę. Matty zamachnął się i uderzył blondyna w twarz. Na końcu korytarza znajdował się Pan Dyrektor i widział całe zajście.
- Johnson do mojego gabinetu !!! - krzyknął dyrektor. Podbiegłem od razu do rannego chłopaka.
- Nic ci się nie stało ?? - zapytałem lekko podnosząc jego głowę.
- Nie po za tym, że widzę podwójnie. - odpowiedział a po chwili ujrzałem krew lecącą z jego nosa.
- Chodź zaprowadzę cię do pielęgniarki. - powiedziałem pomagając mu wstać. Jednak jego koledzy mnie odepchnęli i poszli z nim. Stałem tak koło tego stolika patrząc jak odchodzą. Poszedłem pod gabinet dyrektora skąd dobiegały głośne krzyki. Usiadłem na krzesełkach i czekałem.
- Styles palancie !!!! Ty miałeś się nim zająć a nie ja !!!!!!!!!!! - krzyknął kiedy zamknął za sobą drzwi od gabinetu.
- SPIEPSZAJ MATTY !!! Jesteś pustym palantem, który nie ma uczuć. - odpowiedziałem, zabrałem plecak i poszedłem przed siebie. Po zajęciach próbowałem odnaleźć tego chłopaka. Byłem biseksualny dlatego odezwała się we mnie moja druga natura. Szukałem go wszędzie jednak nigdzie nie było po nim śladu. Szedłem pomału drogą, która przebiegała obok szkoły, zamyślony bo cały próbowałem przypomnieć sobie jego twarz.
- HARRY !!!! - krzyknął ktoś za moimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem zmierzającego w moją stronę cudownego blondyna.
- Wszystko w porządku ? - zapytałem szybko.
- Tak po za tym, że mam złamany nos jest ok. - odpowiedział uśmiechając się szeroko ukazując swój aparat na zębach. Wyglądał uroczo mimo tego, że miał zaklejony nos.
- Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę i ciastko ?? - zapytałem.
- Ale to nie ty przywaliłeś mi w nos. - odpowiedział.
- Wiem ale ja chcę cię przeprosić ponieważ byłem tam i nie zareagowałem. - powiedziałem patrząc w jego cudowne oczy.
- Jeśli tak nalegasz. - uśmiechnął się po czym ruszyliśmy w drogę. Przez cały czas rozmawialiśmy a przy nim czułem się naprawdę sobą. W kawiarni siedzieliśmy resztę dnia. Czułem się na tyle dobrze, że postanowiłem powiedzieć mu prawdę.
- Niall czy ty mnie polubiłeś ?? – zapytałem kiedy zbliżaliśmy się do jego domu.
- No tak nawet bardzo. – odpowiedział a na jego jasnej cerze pojawił się lekki rumieniec.
- Mogę ci coś powiedzieć ?? – spytałem ponownie.
- Oczywiście Harry. – powiedział kładąc mi rękę na moje ramiona.
- Jestem biseksualny …. – powiedziałem oczekując odpowiedzi.
- Wow Harry…. nie sądziłem, że spotkam bratnią duszę. – odpowiedział akurat byliśmy naprzeciwko jego domu.
- Co??? – zapytałem zdziwiony a on mnie pocałował.
- Dobranoc Harry. – powiedział i zniknął za drzwiami swojego domu. Przez całą drogę do domu myślałem o tym co się stało. W łóżku zdałem sobie sprawę, że Niall chyba też jest Bi. W szkole nie rozmawiałem z Mattym ani z nikim z tej grupy. Postanowiłem odciąć się od nich i znaleźć prawdziwych przyjaciół. Na stołówce spotkałem Nialla razem z kolegami.
- Cześć mogę się przysiąść ?? – zapytałem.
- O pan Styles nie buja się ze swoimi kumplami ?? – zapytał ironicznie jeden z jego kumpli.
- Ben przestań Harry chodź usiądź. – powiedział mi Niall wskazując na miejsce obok niego. Poznałem jego przyjaciół i po pewnym czasie chyba mnie zaakceptowali.
- Co robisz dzisiaj o 20 ?? – zapytał mnie Niall.
- Będę siedział w domu jak co piątek a co ?? – odpowiedziałem pytaniem.
- Przyjdź do parku koło największego stawu. – powiedział i poszedł na zajęcia. Przez resztę dnia go nie widziałem. Z domu wyszedłem o 19:30. Będąc na miejscu czekałem aż zjawi się blondas. Zobaczyłem dwa lecące na niebie lampiony. Zapatrzony nie słyszałem zbliżających się kroków.
- Cześć Hazz. – usłyszałem irlandzki głos Nialla. Spojrzałem w jego stronę i zobaczyłem, że ma ze sobą trzy lampiony.
- Witaj Niall. – odpowiedziałem.
- Podobno gdy puści się lampion w niebo i pomyśli się życzenie ono się spełni. Spróbujemy ?? – zapytał podając mi jeden z nich. Złapałem go w ręce i zastanawiałem się nad życzeniem. Popatrzyłem na Nialla i wiedziałem czego chcę.
- Już pomyślałeś ?? – zapytał trzymając już odpalony lampion.
- Jasne. – powiedziałem i w tym samym czasie lampioniki uniosły się ku górze. Patrzyłem na niego, na jego bladą od blasku księżyca cerę.
- O czym pomyślałeś Hazz ?? – zapytał stając obok mnie.
- Nie powiem ci bo się nie spełni. – odpowiedziałem spoglądając na niego. On przybliżył się do mnie i znów poczułem smak jego ust. Moje życzenie się spełniło.
- To było moje życzenie. – powiedziałem kiedy popatrzyłem w jego oczy.
- Moje jest takie…. – powiedział po czym złapał mnie za rękę. Wiedziałem o co mu chodzi. Ostatni lampion był naszym wspólnym marzeniem aby być razem.
Ludzie spostrzegali mnie jako nastoletniego podrywacza lub kobieciarza. Nie powiem takie coś mi schlebiało ponieważ uwielbiałem zarywać do kobiet jak i zarówno do mężczyzn. Bóg obdarzył mnie cudowną urodą, ślicznymi loczkami i wspaniałą sylwetką czego chcieć więcej. Fakt pod tą maską maczo ukrywałem się prawdziwy ja. Dlaczego się ukrywam ?? Moi znajomi są dość specyficzną grupą osób. Wszystko musi iść po ich myśli, dosłownie wszystko musi być poukładane tak jak oni sobie tego zażyczą czyli wszystko ma iść po ich myśli. Dlaczego jestem w ten grupce ?? Chodzę do prywatnego liceum i tak jeśli nie należysz do jakiejś grupy jesteś nikim. Szefem był najbogatszy dzieciak Matty Johnson. Skupiał na sobie uwagę nie tylko naszych rówieśniczek ale również naszych nauczycielek. Często gdy był zły wyżywał się na innych dzieciakach. Pewnego dnia szliśmy jak zwykle po korytarzu kiedy ktoś na niego krzywo się spojrzał.
- Harry jest twój. - zawsze kiedy to mówił dawał mi znać abym zjechał tego kogoś. Spojrzałem w stronę stolika gdzie siedziała czwórka chłopaków jednak moją uwagę przykuł jedyny blondyn z tego towarzystwa.
- Czy ty chłopczyku się na mnie krzywo spojrzałeś ?? - zaczął Matty.
- Tak mam dość twojego panowania rozumiesz ? - odpowiedział blondyn.
- Jak ty się do mnie odzywasz ?? - krzyknął łapiąc go za bluzę. Nie wspominałem, że kiedy Matty się zdenerwuje staje się agresywny. Koledzy blondyna prosili go aby przestał jednak po jego minie było widać, że ma dość.
- Mówię do ciebie tak jak chcę !!! Żyjemy w wolnym kraju i każdy może jawnie wypowiadać swoje zdanie. Mam ciebie dość. - odpowiedział patrząc na jego wściekłą minę. Matty zamachnął się i uderzył blondyna w twarz. Na końcu korytarza znajdował się Pan Dyrektor i widział całe zajście.
- Johnson do mojego gabinetu !!! - krzyknął dyrektor. Podbiegłem od razu do rannego chłopaka.
- Nic ci się nie stało ?? - zapytałem lekko podnosząc jego głowę.
- Nie po za tym, że widzę podwójnie. - odpowiedział a po chwili ujrzałem krew lecącą z jego nosa.
- Chodź zaprowadzę cię do pielęgniarki. - powiedziałem pomagając mu wstać. Jednak jego koledzy mnie odepchnęli i poszli z nim. Stałem tak koło tego stolika patrząc jak odchodzą. Poszedłem pod gabinet dyrektora skąd dobiegały głośne krzyki. Usiadłem na krzesełkach i czekałem.
- Styles palancie !!!! Ty miałeś się nim zająć a nie ja !!!!!!!!!!! - krzyknął kiedy zamknął za sobą drzwi od gabinetu.
- SPIEPSZAJ MATTY !!! Jesteś pustym palantem, który nie ma uczuć. - odpowiedziałem, zabrałem plecak i poszedłem przed siebie. Po zajęciach próbowałem odnaleźć tego chłopaka. Byłem biseksualny dlatego odezwała się we mnie moja druga natura. Szukałem go wszędzie jednak nigdzie nie było po nim śladu. Szedłem pomału drogą, która przebiegała obok szkoły, zamyślony bo cały próbowałem przypomnieć sobie jego twarz.
- HARRY !!!! - krzyknął ktoś za moimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem zmierzającego w moją stronę cudownego blondyna.
- Wszystko w porządku ? - zapytałem szybko.
- Tak po za tym, że mam złamany nos jest ok. - odpowiedział uśmiechając się szeroko ukazując swój aparat na zębach. Wyglądał uroczo mimo tego, że miał zaklejony nos.
- Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę i ciastko ?? - zapytałem.
- Ale to nie ty przywaliłeś mi w nos. - odpowiedział.
- Wiem ale ja chcę cię przeprosić ponieważ byłem tam i nie zareagowałem. - powiedziałem patrząc w jego cudowne oczy.
- Jeśli tak nalegasz. - uśmiechnął się po czym ruszyliśmy w drogę. Przez cały czas rozmawialiśmy a przy nim czułem się naprawdę sobą. W kawiarni siedzieliśmy resztę dnia. Czułem się na tyle dobrze, że postanowiłem powiedzieć mu prawdę.
- Niall czy ty mnie polubiłeś ?? – zapytałem kiedy zbliżaliśmy się do jego domu.
- No tak nawet bardzo. – odpowiedział a na jego jasnej cerze pojawił się lekki rumieniec.
- Mogę ci coś powiedzieć ?? – spytałem ponownie.
- Oczywiście Harry. – powiedział kładąc mi rękę na moje ramiona.
- Jestem biseksualny …. – powiedziałem oczekując odpowiedzi.
- Wow Harry…. nie sądziłem, że spotkam bratnią duszę. – odpowiedział akurat byliśmy naprzeciwko jego domu.
- Co??? – zapytałem zdziwiony a on mnie pocałował.
- Dobranoc Harry. – powiedział i zniknął za drzwiami swojego domu. Przez całą drogę do domu myślałem o tym co się stało. W łóżku zdałem sobie sprawę, że Niall chyba też jest Bi. W szkole nie rozmawiałem z Mattym ani z nikim z tej grupy. Postanowiłem odciąć się od nich i znaleźć prawdziwych przyjaciół. Na stołówce spotkałem Nialla razem z kolegami.
- Cześć mogę się przysiąść ?? – zapytałem.
- O pan Styles nie buja się ze swoimi kumplami ?? – zapytał ironicznie jeden z jego kumpli.
- Ben przestań Harry chodź usiądź. – powiedział mi Niall wskazując na miejsce obok niego. Poznałem jego przyjaciół i po pewnym czasie chyba mnie zaakceptowali.
- Co robisz dzisiaj o 20 ?? – zapytał mnie Niall.
- Będę siedział w domu jak co piątek a co ?? – odpowiedziałem pytaniem.
- Przyjdź do parku koło największego stawu. – powiedział i poszedł na zajęcia. Przez resztę dnia go nie widziałem. Z domu wyszedłem o 19:30. Będąc na miejscu czekałem aż zjawi się blondas. Zobaczyłem dwa lecące na niebie lampiony. Zapatrzony nie słyszałem zbliżających się kroków.
- Cześć Hazz. – usłyszałem irlandzki głos Nialla. Spojrzałem w jego stronę i zobaczyłem, że ma ze sobą trzy lampiony.
- Witaj Niall. – odpowiedziałem.
- Podobno gdy puści się lampion w niebo i pomyśli się życzenie ono się spełni. Spróbujemy ?? – zapytał podając mi jeden z nich. Złapałem go w ręce i zastanawiałem się nad życzeniem. Popatrzyłem na Nialla i wiedziałem czego chcę.
- Już pomyślałeś ?? – zapytał trzymając już odpalony lampion.
- Jasne. – powiedziałem i w tym samym czasie lampioniki uniosły się ku górze. Patrzyłem na niego, na jego bladą od blasku księżyca cerę.
- O czym pomyślałeś Hazz ?? – zapytał stając obok mnie.
- Nie powiem ci bo się nie spełni. – odpowiedziałem spoglądając na niego. On przybliżył się do mnie i znów poczułem smak jego ust. Moje życzenie się spełniło.
- To było moje życzenie. – powiedziałem kiedy popatrzyłem w jego oczy.
- Moje jest takie…. – powiedział po czym złapał mnie za rękę. Wiedziałem o co mu chodzi. Ostatni lampion był naszym wspólnym marzeniem aby być razem.
♥ możesz pisać dalej o Narrym?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o dalszą część tego imagina mogę coś wymyślić :)
Usuńale urocze
OdpowiedzUsuńale urocze
OdpowiedzUsuń