http://www.youtube.com/watch?v=FfWDBJ_LeP0
Noc, szybkie, sportowe auto i prosta droga prowadząca do nikąd….. Głośna muzyka rozbrzmiewa w całym samochodzie a dłonie są mocno zaciśnięte na kierownicy. Brzmi jak początek jakiegoś filmu kryminalnego z Hollywood . Myślicie na pewno jak zwykła nastolatka może być w tak rozpędzonym samochodzie .Jednak takie jest moje życie ….. Zastanawiacie się czy w dzisiejszych czasach można pogodzić ze sobą dwa odmienne światy ? Jestem postacią o dwóch twarzach…… Jedna znajoma dla wszystkich a druga dla nielicznych. Na co dzień jestem zwykłą uczennicą szkoły Londyńskiej, spotykam się ze znajomymi, staram się prowadzić życie na tyle normalne na ile się da.
- [T.I] – usłyszałam odbierając telefon stając na poboczu przyciszając muzykę, która zagłuszała moje myśli.
- Tak szefie. – odpowiedziałam biorąc głęboki wdech świeżego powietrza.
- Mam nadzieje, że nic ci się nie stało. – starałam się skupić na jego ochrypłym głosie.
- Nie nic mi nie jest tylko jeden dostał.
- Od ciebie ??
- Tak.
- Ile razy ci mówiłem, że masz się nie narażać ?? – krzyknął.
- Byłam do tego zmuszona.
- Jutro widzę cię w biurze. – zakończył oschło rozmowę.
Rozpięłam lekko swoją czarną skórę dając odrobinę powietrza całemu ciału. Spojrzałam na zegarek 23:35 a ja na totalnym zadupiu nadal przed oczami mam tego postrzelonego faceta. Wróciłam do samochodu i czym prędzej odjechałam z piskiem opon z ciemnej przystani. W mieszkaniu zdjęłam robocze ciuchy, wyczyściłam broń i poszła odpocząć. Rano musiałam powrócić do swojego normalnego życia czyli szkoły i takich tam drobiazgów. O 18 ruszyłam do szefa bo podobno chciał się ze mną widzieć.
- Masz szczęście, że ten facet przeżył. – powiedział nawet nie sprawdzając kto przyszedł.
- Ma się to oko. – powiedziałam pewnie siadając na fotelu. Pracowałam już tutaj dwa lata więc umiem już zachować zimną krew.
- Masz kolejne zlecenie. – odpowiedział rzucając mi teczkę z papierami.
- Kolejna ofiara ? – zapytałam.
- Tym razem będziesz szpiegować jeden z największych gangów w Londynie. – powiedział a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć. Fakt byłam odważna ale z reguły chroniłam jakieś ważne osobliwości narażając się przy tym ale jakoś dawałam radę.
- Że co ja mam niby zrobić ??? Mam śledzić największy gang ?? Czy ty może zauważyłeś, że ja jestem tylko kobietą ?? – krzyknęłam bo wiedziałam, że ta robota mnie przerasta.
- Dlatego masz wspólnika…. – powiedział a drzwi od gabinetu się otworzyły. Stał w nich wysoki, dobrze zbudowany brunet z trzydniowym zarostem na twarzy.
- Mam go niańczyć czy będzie robił za kulę u nogi ?? Jakiegoś nowicjusza ?? – zapytałam ironicznie.
- Pracował z lepszymi od ciebie [T.I] – zaśmiał się drwiąco. – Poznaj to jest Liam. – wtedy ujrzałam dokładnie jego twarz. Idealne rysy, pełne usta i przenikliwe spojrzenie.
- Cześć wspólniczko. – powiedział podając mi dłoń.
- Nie współchwalaj się ok. – odpowiedziałam starając się na niego nie patrzeć. Szef gadał coś jeszcze z pół godziny po czym wręczył nam profesjonalny sprzęt szpiegowski. Wróciłam do domu i już wiedziałam, że to nie będzie zwykła praca.
Tydzień trwało ustalenie siedziby gangu z racji tego, że ja się tym nie zajmowałam miałam mnóstwo czasu wolnego. W szkole zauważyłam, że Liam również do niej uczęszcza. Złapałam okazję kiedy sam wędrował po szkolnym korytarzu, przywarłam go do ściany i zapytałam wprost.
- Czy ja nawet tutaj muszę widzieć twoją parszywą gębę ?? – syknęłam.
- Niestety tak. Podobnie jak ty muszę być nierozpoznawalny. – powiedział poprawiając bluzę. Rzucił mi jeszcze jedno dziwne spojrzenie i odszedł. Dlaczego akurat tutaj ??? Mało szkół jest w całym Londynie ?? Wściekła urwałam się z lekcji i pognałam od razu do domu. Około 22 zadzwonił mój telefon.
- Słucham. – krzyknęłam.
- Cześć złośnico. – usłyszałam głos człowieka, który przyprawiał mnie o białą gorączkę.
- Czego chcesz Liam !!!!!!
- Namierzyli ich mamy jechać. – powiedział już poważniej.
- Jak daleko ??
- Jakieś 340 km.
- Spoko za 15 będę pod biurem. – powiedziałam z zamysłem zakończenia rozmowy.
- Przyjadę po ciebie samochodem od szefa. – odpowiedział i się rozłączył. Złapałam swoją małą, podręczą torbę, wrzuciłam do niej kilka najważniejszych rzeczy i nim zdążyłam ją zapiąć Liam już był w moim mieszkaniu. Rzuciliśmy sobie kilka spojrzeń po czym udaliśmy się do samochodu. Wrzuciłam bagaż do tyłu wozu i mogliśmy jechać.
***po dwóch godzinach**
Najwyraźniej przysnęłam na siedzeniu bo kiedy się obudziłam staliśmy na jakiej stacji benzynowej a Liam również spał. Spojrzałam na nawigację a przed nami ponad połowa drogi. Wyjrzałam przez okno a obok drzwi stało trzech typów ubranych na czarno, którzy dziwnie patrzyli się w naszą stronę.
- Liam obudź się. – szarpałam go za rękę.
- Co jest ?? – zapytał a ja szybko go pocałowałam. Dlaczego ?? Bo zauważyłam, że oni mieli zamiar iść w stronę auta. Trochę to potrwało zanim odsunęliśmy się od siebie. Może to też dlatego, że jego usta były tak delikatne aaa …..
- Co to było ?? – zapytał zaszokowany ale z uśmiechem na twarzy. Pokazałam mu odjeżdżający samochód z bandą ogromnych facetów. Ruszyliśmy dalej a ja przyznając się nadal czułam jego usta na swoich. Po kolejnych 70 km zrobiliśmy postój na zjedzenie jakiś kanapek i skorzystanie z toalety.
- Z czego się tak cieszysz ?? – zapytałam go kiedy ruszyliśmy.
- Wiesz miło jest się obudzić po dość niezręcznym spaniu z pocałunkiem na ustach. – powiedział zerkając na mnie. Jednak blask nadjeżdżającego tira na tyle nas oślepił, że Liam stracił panowanie nad kierownicą……….. Poczułam tylko ból i pękającą szybę.
Part.2
Obudziłam się dopiero gdy usłyszałam mnóstwo głosów wokół siebie. Rozejrzałam się i okazało się, że jestem w szpitalu.
- O dobrze, że pani się przebudziła. Jest z nami tutaj policja ale czy ma pani na tyle siły aby o tym rozmawiać ? – spytał lekarz.
- Tak oczywiście dużo tego nie ma. – odpowiedziałam próbując poprawić się na łóżku jednak kroplówka uniemożliwiła mi ten ruch. Policja zadała kilka podstawowych pytań powiedziałam co wiedziałam i dali mi spokój.
- Przepraszam panią można wiedzieć gdzie jest ten chłopak co przywieziono go ze mną. – spytałam pielęgniarki, która zmieniała mi kroplówkę.
- Tak jest na intensywnej terapii bo wygląda gorzej niż pani ale miał wiele szczęścia. – odpowiedziała. Przez dwa następne dni byłam przykłuta do łóżka z czasem pozwolono mi odwiedzić Liama.
- Panie Doktorze coś jest nie tak. – powiedziałam kiedy chciałam chwycić się oparcia od wózka. Lekarz dokładnie obejrzał moją rękę po czym zabrał mnie na prześwietlenie.
- Przykro mi ale ma pani naderwane ścięgna w dłoni, zrastanie potrwa około 3 miesiące ale na nowo będzie musiała pani przyzwyczajać dłoń do wysiłku. Przez czas rekowalenstencji dłoń jest praktycznie nie sprawna. Po jego ostatnich słowach trochę się załamałam ale na szczęście to była lewa a nie prawa ręka. Pielęgniarka zawinęła mi dłoń razem z nadgarstkiem i mogłam iść odwiedzić Liama. Udałam się do wskazanej wcześniej Sali gdzie zobaczyłam go w kołnierzu i gipsem na nodze. Po cichu podeszła do łóżka zajmując siedzenie obok niego.
- Liam śpisz ? – spytałam cichutko.
- Nie mogę spać. – odpowiedział lekko przekręcając głowę.
- Przepraszam cię za moje zachowanie na początku. – powiedziałam.
- Nie masz za co przepraszać. – odpowiedział. W szpitalu spędziliśmy jeszcze tydzień a później otrzymaliśmy wypisy. Z racji tego, że mogłam prowadzić to ja zawiozłam nas do szefa.
- Całe szczęście, że żyjecie. – powiedział kiedy weszliśmy do jego gabinetu.
- Jestem wyeliminowana na 3 miesiące. – odpowiedziałam pokazując mu rękę.
- Część gangu została złapana a inni jeszcze nie. – wtrącił szef. Chciałam powiedzieć, że to koniec, że odchodzę ale nie byłam na tyle silna psychicznie. W drodze powrotnej razem z Liamem zatrzymaliśmy się u mnie.
- Coś cię dręczy ?? – spytał. Po tym wszystkim zaczęłam darzyć go sympatią a w głowie nadal miałam nasz pocałunek.
- Tak Liam stało się !!!!! – krzyknęłam opadając na kanapę obok niego. – Mam dość ukrywania się w szkole i tego całego bagna. Wiesz ile razy bałam się, że jak wyjdę z domu mogę nie wrócić !!! – krzyknęłam a po policzkach popłynęły mi łzy.
- Może porozmawiaj z szefem powinien zrozumieć. – powiedział obejmując mnie ramieniem. Spojrzałam na niego zapłakanymi oczami on popatrzył w moje.
- Mogę ?? – usłyszałam dźwięk z jego ust. Pokiwałam głową a on wpił się w moje usta. Wtedy właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że pomału się zakochuje. Liam został u mnie na noc a rano obiecał mi, że pojedzie ze mną do szefa.
W drodze do biura byłam kłębkiem nerwów ale cały czas czułam rękę Li na mojej dłoni.
- To wszystko mnie przerasta, boję się o siebie i chyba nie chcę ciągnąć tego dłużej. – powiedziałam.
- Rozumiem ale w takim razie musisz przenieść się do innego miasta. – odpowiedział a ja spojrzałam na Payne’a.
****3 lata później*****
Liam pojechał zarezerwować salę na nasz ślub a ja siedzę w domu oglądając katalogi z sukniami ślubnymi. Większość spraw mieliśmy już pozałatwiane teraz zostało nam tylko czekać tylko dwa tygodnie. Rzuciłam pracę jednak nie przeniosłam się ze względu na Liama, który nadal tam pracuje. Bałam się za każdym razem kiedy wychodził sam w domu.
- Skarbie już jestem. – usłyszałam.
- To dobrze. – powiedziałam składając na jego ustach soczysty pocałunek. On jednak nie wiedział co skrywam tak konkretnie pod serduszkiem. Zaprowadziłam go do salonu.
- Miśku muszę ci coś powiedzieć. – zaczęłam szukając zdjęć z USG.
- Słucham ?? – spytał a ja podałam mu zdjęcia. Patrzył na nie przez dłuższą chwilę po czym przytulił cię najmocniej na świecie. Jeden z piękniejszych dni w moim życiu.
*** dzień ślubu***
Wszystko układało się niesamowicie. Sala przepięknie przystrojona, ja w białej sukni, mnóstwo kwiatów i schodzących się gość. Niby zwykły ślub ale nikt nie spodziewał się tego co zdarzyło się później. Ślub się zaczął do ołtarza przyprowadził mnie mój tata kiedy przekazał mnie i jego błogosławieństwo Liamowi. Ksiądz rozpoczął ceremonię a obok niego stała kobieta z urzędu. Wszystko było w porządku dopóki nie usłyszałam strzałów. Rozejrzałam się po Sali a goście ukryli się pomiędzy siedzeniami. Jakiś mężczyzna zadzwonił po policję. Spojrzałam w stronę Liama – leżał na podłodze. Nie zważając na to, że jestem w białej sukience padłam na kolana kładąc sobie Liama na nogach.
- Proszę cię Liam nie teraz nie w ten wyjątkowy dzień. – mówiłam przez łzy.
- Kula prosto w brzuch tym razem mogę nie mieć tyle szczęścia. – mówił z bólem. – Pamiętaj [T.I] jeśli coś by się ze mną stało chcę abyś wychowała to dzieciątko i dała mu moje nazwisko. – powiedział a jego powieki zaczęły opadać. Na szczęście na salę wbiegli sanitariusze więc była szansa. Spojrzałam na swoją sukienkę była cała we krwi. Czym prędzej wybiegłam przed salę gdzie policja zabierała tego faceta.
- Czy mogę ?? – spojrzałam na policjanta, który był moim starym znajomym.
- Jeśli mojemu mężowi coś się stanie znajdę cię szmato !!!! – krzyknęłam trzymając go za bluzę. Razem z moimi rodzicami i teściami pojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że kula przebiła jedną z nerek ale będzie żył. To najważniejsza wiadomość.
**** 6 miesięcy później***
Po tym jak Liam wyszedł ze szpitala urządziliśmy mały, kameralny ślub. Ważniejsze jest dla mnie zdrowie mojego męża niż wesele.
- Kochanie jak się czujesz ?? – spytałam podając mu tabletki i wodę.
- Nie cierpię tych pigułek ale kiedy patrzę na ciebie i mojego synka chce się żyć. – powiedział całując małego w czoło a mnie w policzek. Od miesiąca jesteśmy szczęśliwymi rodzicami małego Nialla.